środa, 19 października 2016

Autobiografia

Witam,

Nadszedł czas na kolejne zadanie. :)

W obecnej chwili jestem studentką V roku na kierunku Socjologia. Urodziłam się i wychowałam w małym miasteczku w województwie podlaskim- w Czyżewie. Uwielbiam swoje miasteczko przede wszystkim za to, że jest małe. Dzięki temu każdy zna się z każdym, nie ma tego wielkomiejskiego hałasu, jest kilka sklepów, biblioteka w każdym razie wszystko to co jest potrzebne do życia. Tu ukończyłam podstawówkę, gimnazjum i liceum. Tu były pierwsze przyjaźnie, miłości, pierwszy płacz, śmiech, sukces i porażka. 

Byłam i jestem ciekawa świata, być  może przez to, iż w gimnazjum zaczęłam uczęszczać na spotkania Klubu McKwadrat (młodzieży ciekawej do kwadratu- szczerze to nie pamiętam czy w ten sposób poprawnie się rozwija tę nazwę, to było tak dawno temu). Ten klub miał na celu zaszczepienie w młodych ludziach ciekawości do świata. Wyjeżdżaliśmy na różne wycieczki, dzięki nim pierwszy raz byłam w meczecie, w synagodze, można powiedzieć, iż zwiedziłam w ramach projektów organizowanych poprzez ten klub, całe Podlasie. W gimnazjum uczęszczałam również na zajęcia  teatralne, grupa nazywała się "Teatr Marzeń", wspominam to jako ciekawą przygodę. Myślę, że dzięki temu nabrałam większej pewności siebie, w końcu występowałam na scenie. Grałam przeróżne postacie, od królowej po czarownicę. Na tym zdjęciu akurat jestem królową :)


Kiedy skończyłam liceum przyszedł czas na studia. Szczerze mówiąc, nie miałam zielonego pojęcia na jaki kierunek powinnam  rekrutować. Moim marzeniem było zostać psychologiem, jednak nie wybrałam takich studiów z braku tego kierunku na Uniwersytecie w Białymstoku. Pamiętam jak dziś, że była druga tura rekrutacji na studia - zaaplikowałam na Socjologię z czystego przypadku- pilnowałam akurat dziecko ( praca wakacyjna), gdy nagle dostałam wiadomość od siostry, że dostałam się właśnie na Socjologię. Sądziłam, że będzie to po prostu fajny kierunek. Zdałam się na los uznałam, iż gdy mi nie wyjdzie po pierwszym roku zrezygnuję i zacznę coś innego. Tak się nie stało, za bardzo mi się spodobało i zostałam, jak pisałam wcześniej jestem właśnie na piątym roku. Ciężki czas przede mną ale dam radę, tak jak do tej pory. Kiedy pomyślę, że za kilka miesięcy mam skończyć studia, to aż płakać mi się chce. Nie chcę się jeszcze rozstawać z tą uczelnią. :( 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz